[x]

deviantART

 
:icondar-chan:

=Dar-chan

]}i{[ Little Flower Worm ]}i{[

Odpowiedź do poprzedniego journalu

Thu Apr 3, 2008, 12:21 PM
  • Mood: Longing
  • Listening to: KORN
  • Reading: Vampire Chronicles (Anna Rice)
  • Watching: Manhunter
  • Playing: Heroes IV
  • Drinking: coooofie and multivitamines......
Jak chyba parę osób zauważyło zniknął journal z linkiem do petycji w sprawie Tybetu - zrobiłam tak ponieważ nie dlatego, że boję się odpowiadać na komentarze zamieszczone pod nim, czy dlatego, że nie mam argumentów za moją opinią. Wręcz przeciwnie... Ale stwierdziłam, że jeżeli ma to być powód do jakiś kłótni, czy dość ostrych wymian zdań, to lepiej, żeby w ogóle tego journal'a nie było. Respektuje zdanie każdego, ale chciałabym także żeby inni respektowali moje... :)

A teraz odpowiedź dla wszystkich, którzy zostawili w poprzednim journal'u komenta a ja na niego nie odpowiedziałam ;)

Moje stanowisko w sprawie Tybetu jest jasne, z tym, że nie będę tutaj nawoływała, żebyście je podzielali. Po co? Uważam, że to co dzieje się w tym mały państwie nieprawnie zagarniętym przez komunistów jest kary godne... Nie potę;piam jednak samych Chińczyków a raczej ich władzę, ich rząd, przeciętny mieszkaniec Chin, tak naprawdę nie ma nic do gadania - sytuacja jakże podobna do tej, która skończyła się w Polsce niecałe 20 lat temu... Robi się tam jedno wielkie pranie mózgu, z nami robiono przecież to samo - np. Propaganda Sukcesu...
Nie można jednak siedzieć bezczynnie i tylko zakładać ręce oraz wszystkiemu się przyglądać - nie mówię, żebyśmy chwycili za broń i walczyli w imię Tybetu, żebyśmy zbuntowali się przeciwko produktom z Chin, żebyśmy zbojkotowali Olimpiadę - wystarczy, że jednak sami przyznamy że coś tam jest nie tak, że otwarcie będziemy o tym mówić. I ze będziemy się starali im pomóc poprzez solidarność z nimi, po przez to że będziemy się starali zmienić coś, ale na drodze demokratycznej pokojowej...

Uważam też że pokojowi obserwatorzy są bardzo dobrym rozwiązaniem... Może przynajmniej zdjęcia i raporty o stanie życia mieszkańców Tybetu przybliżą zachodowi niezwykle poważny problem Tybetańczyków - utratę własnego kraju...

Wiem, że nie powinno się patrzeć przez pryzmat naszej kultury na ta Dalekiego Wschodu, ale zastanawiam się, czy należy się też patrzeć na Tybet przez pryzmat Chin? Prawda jest bolesna, ale Tybet tak naprawdę jest wyjątkowy pod względem kultury i tradycji, które są w tym kraju bardzo ważne - kłócą się jednak z realiami mocno rozwiniętych infra-strukturalnie i gospodarczo Chin. To tak jakby przyrównać starą, małą wioskę do Nowego Jork'u...

Dziękuję wszystkim, którzy się podpisali pod petycją, ale też tym, którzy tego nie zrobili, bo nie byli za bardzo pewni, czy się zgadzają z tym czy nie - najważniejsze to zawsze zachować swoje zdanie, ale też słuchac innych :)

Pozdrawiam i buziaki dla wszystkich

Dar-chan :hug:

Devious Comments

love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0

A ja Cię chciałam tylko przeprosić za tą wymianę zdań z Valką. Jednak można powiedzieć iż wszystko zakończyło się pokojowo.

Jestem strasznie zadowolona, że udało się nam poruszyć tyle osób.

--
    :target: Blog z ważnymi informacjami o świecie: :target:

    >>> [link] <<<
nie no nic się nie dzieje :)

Ja też się cieszę :)

--
I support [link]

:heart: [link] :heart:
:heart: [link] :heart:
Hm.. Nie wiem co się działo w poprzednim journalu, ale zgadzam sie z Tobą. Jednak smutna prawda polega na tym, że możemy podpisywać milion petycji, tysiackrotnie w ciagu dnia wypowiadać nasze zdanie na temat Tybetu a i tak niz nie wskóramy- albo sie nagadamy albo nam ręka wysiadzie od podpisywania się. A samym zainteresowanym to nic nie pomoże :C ale pogadć zawsze sobie możemy

--
Wise is the one laughing from his grave
Poor is the one who refuses to save
Gone is the hope of a better day
+ Fiction Plane +
Chyba niekoniecznie... Jeszcze miesiąc, dwa temu nie słyszałam nic o Chinach, jeśli chodzi o łamanie praw człowieka itp. A teraz? Co druga gazeta, na pierwszej stronie - artykuł o Chinach. Co drugie wiadomości - Chiny, Chiny, Chiny. Tutaj mały bojkot, tam Donald Tusk nie jedzie na rozpoczęcie Olimpiady, tutaj Kaczyński, zmuszony przez demonstracje zabiera głos w sprawie Chin. Zwykli ludzie coś jednak mogą. Wystarczy, że tych zwykłych ludzi będzie więcej, niż tych 'nie-zwykłych'. A kto mur berliński rozebrał gołymi rękami? Tak, tak. Zwykli, normalni, najnormalniejsi ludzie. :)

--
    :target: Blog z ważnymi informacjami o świecie: :target:

    >>> [link] <<<
niestety sama to wiem, jednak mam jeszcze cień nadziei, że takie akcje poruszą nastę;pne i nastę;pne i w końcu uda nam się coś zmienić - wiem, że jest to może moje marzenie jedynie, ale przecież marzenia czasem się spełniają ;) może i w tym przypadku, zwłaszcza, że Tybet i jego trudna sytuacja zainteresowały mnie już trzy lata temu :)

--
I support [link]

:heart: [link] :heart:
:heart: [link] :heart:
ja o Chinach i tym, że łamią prawa człowieka słyszałam już przynajmniej cztery lata temu, a zainteresowałam się tym bliżej jakieś dwa lata temu

--
I support [link]

:heart: [link] :heart:
:heart: [link] :heart:
Ja juz dawno słyszałam o łamaniu praw człowieka w Chinach. A gazety... wiadomo- gorący temat - tak samo jak niegdyś Rospuda, Nowy Orlean itd. - temat się po pewnym czasie wszystkim przeżarł - i co? Cz cos zrobiono? Czy te wszystkie krzykliwe nagłówki coś wskórały? Moim zdaniem nic. A! Nie! Sorry, sprzedali więcej egzemplarzy gazety :C Taki właśnie jest ten nasz, współczesny świat.
Przeczytałam szereg książek o Chinach i stwierdzam, że póki co żaden Europejczyk nie pomoże za bardzo w Chinach. Dlaczego? Bo oni maja tak inną mentalność i kulturę od nas, że ani on i nas ani my ich za bardzo nie możemy pojąć. Dla nich my zawsze będziemy tylko brudnymi i nic nie wiedzącymi quai loh (jakos tak)- barbarzyńcami. W koncu panstwo które przez setki lat uważało sie za najsilniejsze mocarstwo na świecie, nie może pozwolic aby jakies urzędasy z Zachodu zaczęły im się panoszyć po kraju. Szkoda, naprawdę żal Tybetu.

--
Wise is the one laughing from his grave
Poor is the one who refuses to save
Gone is the hope of a better day
+ Fiction Plane +
moja odpowiedź również dla Ciebie, moja droga Dar-chan znajduję się powyżej. Dżos. karma

--
Wise is the one laughing from his grave
Poor is the one who refuses to save
Gone is the hope of a better day
+ Fiction Plane +
Sorry za poprzedni komentarz w journalu, jeśli był nieco chamski. Po prostu mam już trochę dość akcji w stylu petycji, demostracji i sam Budda wie czego organizowanych i rozkrzykiwanych głónie przez ludzi szukajacych rozgłosu... dla siebie. Tak naprawdę mało kto rozumie ("rozumie" w znaczeniu nieco innym niż "wie") tamtejszą sytuację oraz mentalność, a wszyscy krzyczą "wolny Tybet!" i "róbmy zadymę, to Chiny się ugną". Guzik prawda. Chiny tak naprawde mają w głębokim poważaniu europejki tok myślenia, śmiem twierdzić, że zupełnie inaczej nawet pojmują ową "wolność". W tym momencie na studiach zajmuję się zagadnieniami polityczno-gospodarczo-społecznymi w Chinach i okolicach i poznajac to wszystko dokładniej tą całą sytuację widzę w innym świetle niż Ci wszyscy "krzykacze" szukajacy sensacji przedstawiają. Owszem - nie jest dobrze i należałoby zmienić tamtą sytuację, ale takimi bezsensownymi krzykami zwłaszcza ze strony Zachodu nic się nie wskóra. Zresztą w ogóle odchodząc od znaczenia wolności Tybetu w całej tej sprawie, to spójrzmy na czas, w którym ci "krzykacze" się uaktywnili - przed Igrzyskami. Dlaczego? Bo to temat wielce medialny! A dodając do tego poważny konflikt, demostracje - nic tylko wyskoczyć przed kamerę, sąsiedzi będą zachwyceni, heh. Nie ma to jak szukanie "swoicch pięciu minut" kosztem poważnej sprawy :|. A dlaczego nikt nie mówi o innych krajach np. w Afryce? Dlaczego nikt też nie mówi o dramacie samych Chińczyków (a przynajmniej przestał mówić, bo wcześniej widziałam jakies wzmianki) przymusowo przesiedlanych z terenów wioski olimpijskiej, czy dzieciach z obozów szkoleniowych... Na świecie tak naprawdę jest mnóstwo dramatów, Tybet nie jest wyjątkiem... Tybet jest po prostu "na topie", bo nadchodzą Igrzyska.

Poza tym, jako osoba podziwiająca samą ideę igrzysk (ideę założycielea igrzysk nowożytnych) szlag mnie trafia, że właśnie ta idea czystego sportu jest zafajdana tymi wszystkimi konfliktami politycznymi. Podziwiam sport jako taki, podziwiam sportowców, którzy nieraz całe życie poświęcają dla swojej dyscypliny... Przecież tak naprawdę ani oni ani kibice nie myślą w kategoriach politycznych, gdy jadą na zawody! Najważniejsze jest to, aby dać z siebie wszystko w konkurencji. A GDZIE te zawody się odbywaja to już kwestia organizatorów, a nie sportowców.

W tym momencie można by jeszcze doczepić się, dlaczego wiec Chiny dostały organizację Igrzysk... Cóż, może komisja wybierająca miejsce wierzyła, ze do tego czasu Chiny uporaja się przynajmniej po częsci ze swoimi problemami, ale chyba się pomylili... :( Chiny pretendują do światowej potęgi, ale niestety chyba jeszcze wiele naleciałości z przeszłości ciągnie się za nimi w paskudny sposób i pewnie jeszcze długo tak będzie. Dlatego uważam, że te wszystkie akcje, które mają na celu bardziej narobienie rabanu niż cokolwiek innego są nieco bezsensowne... W pełni popieram akcje przemyślane, ale nawet "najmądrzejsi" tego świata popełniają pomyłki, co do Chin, więc cóż nam malutkim się wychylać i robić szum, którym nikt się nie przejmie?

Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi... Nie chciałam nikogo obrazić, jakby co :).

--
画美ちゃん

Site Map